l homeaktual l  politikao Czechach l   o Polsku  l kultura  l oferta-nabídka l kontakt l 

logo texty w języku polskim - Słowacja            

ostatnia aktualizacja  21.04.2004    poslední aktualisace

 

Wygrał Gašparovič,znany nieznany prezydent 20.4. druga tura wyborów
Lekcja pokory / słowacki kryzys trwa 6.4.2004 o pierwszej turze wyborów prezydenckich

Wygrał Gašparovič

frekwencja 43,3%

1 827 000 z 4 203 000 uprawnionych

Gašparovič 60 proc., 1 080 000 głosów

Mečiar 40 proc. 722 000 głosów

Ivan Gašparovič, prezydent elekt

W drugiej turze wyborów prezydenckich (17.4.2004) dosyć niespodziewanie wygrał Ivan Gašparovič. Pokonał on lidera Partii Ludowej - Ruchu na Rzecz Demokratycznej Słowacji (LS-HZDS) Vladimíra Mečiara, swego byłego kolegę partyjnego.

Znany nieznany prezydent

 Słowackie wybory prezydenckie zakończyły się dosyć niespodziewanym zwycięstwem Ivana Gašparoviča. Polityka, który według sondaży nie powinien był nawet wejść do drugiej tury, która odbyła się 17 kwietnia br. Pokonał on, a to z dystansem, faworyzowanego Vladimíra Mečiara, dla którego jest to już druga tego rodzaju porażka a według niektórych obserwatorów początek politycznej śmierci.

 Ivan Gašparovič uzyskał prawie 60 proc. głosów, poprawił swój wynik z pierwszej tury (3. kwietnia) o ok. 1 400 000 głosów. W państwie, w którym jest uprawnionych do głosowania 4 200 000 obywateli wynik ten jest naprawdę bardzo dobry. Natomiast Mečiar  zdobył zaledwie o 70 000 głosów więcej, czyli jego pierwsze miejsce 3 kwietnia przekształciło się w druzgocącą porażkę, albowiem w decydującym starciu uzyskał o 20 proc. głosów mniej od swego przeciwnika.

 Frekwencja

 Zakładano, iż niska frekwencja będzie sprzyjała Mečiarowi, gdyż to jego elektorat odznacza się zdyscyplinowaniem. W pierwszej turze przeszli kandydaci opozycyjni, centro-prawicowa koalicja poniosła klęskę, dlatego też czołowi politycy rządowi wzywali wyborców, by zignorowali drugą turę. To zgoła nieobywatelskie  podejście słowackich mężów stanu (od premiera, przez przewodniczącego parlamentu aż po liderów partii koalicyjnych) miało swój sens. W ostatnich miesiącach bowiem Mečiara coraz bardziej zbliżał się do koalicji, która przeżywa  trudne chwile – utraciła większość parlamentarną, jest skłócona, w sondażach prawie wszystkie ugrupowania wchodzące w skład koalicji rządzącej balansują na granicy wybieralności. Były premier Mečiar niespodziewanie wsparł rząd w dążeniach integracyjnych – to dotyczyło UE i NATO, więc polityk, który oddalił wejście Słowacji do tych struktur nieoczekiwanie zmienił kurs i wraz ze swoją partią (Ruch na Rzecz Demokratycznej Słowacji – HZDS), która jest w parlamencie najsilniejsza, po cichu zabezpieczał słabnącą koalicję. Nawoływania polityków koalicyjnych do zignorowania wyborów w tym kontekście jawią się jako sensowne – dla prawicowego rządu prezydent Mečiar byłby gwarancją przeżycia. Lecz słowaccy wyborcy wcale nie zignorowali drugiej tury wyborów prezydenckich. Oczekiwano, iż frekwencja będzie 30 proc. Tymczasem osiągnęła 43 proc. i ten czynnik zadecydował o niespodziance. Triumfował polityk, którego szanse na elekcję oceniano jako znikome. 

Gašparovič

 Jest postacią znaną, co nie oznacza, że popularną  Do 2002 roku był on członkiem HZDS, do 1998 r. przewodniczącym parlamentu z ramienia partii Mečiara. Był komunistą, prokuratorem (w czasach komunistycznych), pedagogiem uniwersyteckim (prawnik), prokuratorem generalnym po 89 roku. W 2002 r. Mečiar skreślił go z listy wyborczej HZDS i Gašparovič założył swoją nową partię Ruch na Rzecz Demokracji (HZD). Do tej pory był wiernym towarzyszem szefa HZDS, czyli ponosi pełną odpowiedzialność za wszystkie wypaczenia epoki mečiarowskiej. Od tej przeszłości się w 2002 roku odciął, nawet kilkakrotnie publicznie przepraszał za swe błędy. Jego partyjka HZD jednakże furory na słowackiej scenie politycznej nie zrobiła, nie weszła do parlamentu i Gašparovič znów został wykładowcą uniwersyteckim. W tym czasie próbował on łączyć rozbite partie narodowe i konserwatywne – raczej bez skutku, bo rozłam po tej stronie sceny politycznej wciąż trwa i ugrupowania, które razem mogły by wejść do parlamentu są nadal marginalne.  Jego kandydatura w tegorocznych wyborach prezydenckich w żadnym wypadku nie należała do tych przebojowych. Wszystko się jednakże zmieniło 15 marca, czyli dwa tygodnie z hakiem przed pierwszą turą wyborów. Tego dnia sondażowo najsilniejsza partia opozycyjna, lewicowy SMER,  oznajmiła, iż Gašparovič ma jej poparcie. Oczekiwano, że SMER postawi na obecnego prezydenta Schustera, który ma do lewicy blisko (były komunista), ale pragmatyczny i młody przywódca partii, która na pewno wygra następne wybory parlamentarne, Robert Fico (były komunista), zadecydował inaczej. Można śmiało powiedzieć, iż to SMER wygrał te wybory prezydenckie, bo gdyby nie mobilizacja wyborców partii z 30 procentowym potencjałem, to nową głową państwa byłby zapewne Mečiar.

 Poglądy polityczne Gašparoviča to tak naprawdę wielka niewiadoma – on sam je określa jako narodowe i społeczne (socjalne), z jednej strony popiera narodowych konserwatystów, z drugiej jako jeden z nielicznych polityków słowackich jest za bezwarunkowym dostosowaniem  słowackiego prawa do europejskich norm anty-dyskryminacyjnych, czyli chodzi np. o ułatwienie życia pedałom czy nawet o to, by jak donosi gazeta Hospodarske noviny (20.4.2004), nawet pedofile mogli wykonywać zawód nauczyciela. W wywiadach prezydent elekt zapewniał, iż jest  mu bliższa Europa narodów, że jest eurorealistą, ale integrację z UE uważa za nieodwracalny proces, korzystny dla Słowacji.

 Fico

 Wynik słowackich wyborów prezydenckich należy odbierać przede wszystkim jako porażkę centro-prawicowego rządu, który stracił kredyt zaufania – prorynkowe i zasadnicze reformy (uzasadnione, wręcz konieczne z powodu zaniechań ekipy Mečiara) przeprowadzono w przyśpieszonym tempie, więc skutki odczuli głownie biedni i średnio zamożni, czyli większość. Partie rządowe w zasadzie upodobniły się do AWS, jedynie Partia Koalicji Węgierskiej ze względu na etniczny charakter ma stałe, niemalejące poparcie, pozostałe ugrupowania tylko tracą. Istną potęgą w tej sytuacji staje się lewicowa partia SMER, która jedynie krytykuje poczynania rządu nie mając klarownego programu. Rober Fico, szef SMERU, jest zdolnym politykiem i potrafi sprawnie i skutecznie wykorzystywać wszystkie potknięcia elit (a nie jest ich mało). To on jest faktycznym zwycięzcą wyborów z 17 kwietnia. W tym dniu, wraz z triumfem Gašparoviča, tak naprawdę wyruszył po władzę.

Zwycięstwo Ivana Gašparoviča, który swe urzędowanie rozpocznie 15 czerwca, przybliża koniec pierwszego w nowoczesnej historii Słowacji gabinetu centro-prawicowego.  Można śmiało wątpić w to, iż koalicja dotrwa do końca kadencji w 2004 r. Bruksela oraz obserwatorzy z innych państw wybór Słowaków najczęściej określali jako wybór mniejszego zła. Mečiar się źle kojarzył. Nic nie pomogła zmiana frontu. Polityk, który był w jego cieniu i który np. w atmosferze ostrej walki politycznej, którą toczono z pierwszym prezydentem Kováčem, był w stanie z jako przewodniczący parlamentu nazwał głowę państwa  publicznie - -   ujem (tłumacząc, iż pierwsza litera brzmiała W a nie CH) jest obecnie mniejszym złem. Zważywszy na polityczne zaplecze nowego prezydenta wydaje się, iż owe mniejsze zło jest na razie tylko ukryte – życiorys Ivana Gašparoviča, jego polityczna biografia, jak na razie, uwypuklają jedną cechę – nieobliczalność. Być może prezydent elekt potraktuje ten rozdział swego życia, który rozpocznie się 15 czerwca, jako okazję do nowego początku. Należy życzyć Słowakom, by to był dobry początek.

 Vladimír Petrilák

 20.4. Cepol V.P. napisane dla pisma Nasza Polska