| |
Po trzy miesięcy trwającym kryzysie
rządowym (a raczej kryzysie zaufania) w poniedziałek 25 kwietnia do
dymisji
podał się premier Stanislav Gross a z nim cały jego koalicyjny gabinet.
Prezydent ma desygnować nowego prezesa Rady ministrów
wywodzącego się z
najsilniejszej partii rządowej – Jiřiego Paroubka, dotychczasowego
ministra
infrastruktury. Koalicja socjalistów, ludowców i
liberałów podpisała nową
umowę, w której określono główne priorytety gabinetu
– są to przede wszystkim
ratyfikacja Konstytucji Europejskiej, reforma emerytalna oraz obniżenie
podatków. Nowy rząd musi do 30 dni zwrócić się do Izby
Poselskiej (sejmu), by
ta udzieliła mu votum zaufania. Dotychczasowy układ koalicyjny pozostał
bez
zmian, oznacza to, iż w 200 osobowej izbie rząd ma 101 foteli.
Opozycyjna
Obywatelska Partia Demokratyczna jest za rozpisaniem przedterminowych
wyborów,
więc Parobka z jego rządem na pewno nie poprze. Niepewne jest
zachowanie
drugiej partii opozycyjnej – Komunistycznej Partii Czech i Moraw.
Komuniści
bowiem już raz (1.kwietnia) podczas głosowania nad votum zaufania dla
Grossa de
facto wsparli koalicyjny gabinet. Obecny układ koalicyjny wyklucza
wsparcia
komunistów, ale nie wiadomo czy sama koalicja uzbiera niezbędną
większość i nie
można wykluczyć, iż ponownie socjaliści będą negocjować z komunistami.
Zresztą
głosowanie z pierwszego kwietnia, kiedy to komuniści uratowali rząd (i
odsunęli
możliwość rozpisania wyborów przedterminowych) nie mogło się
obyć bez jakichś
zobowiązań socjalistów wobec komunistów. Jest pewne, iż
komuniści
najsilniejszej partii rządzącej wystawią rachunek za pomoc. Nie wiadomo
jednakże
jaki to będzie rachunek...
Gabinet Paroubka
praktycznie nie
różni się od tego poprzedniego, partie te same, nazwiska (poza
nielicznymi
zmianami) też. Gabinet nawiązuje do umowy koalicyjnej z 2002 r. Jego
celem jest
przetrwać do regularnego terminu wyborów (do wiosny-lata 2006
r.).
Prezydent Klaus
zaakceptował
nominację socjaldemokratów i umowę partii koalicyjnych - spełnia
jego warunek,
iż zwycięzca ostatnich wyborów będzie przez niego respektowany o
ile nie
utworzy rządu wspieranego przez komunistów. Oficjalnie nie ma
mowy o
komunistycznym zapleczu, co więcej – chadecy stanowczo
sprzeciwiają się takiemu
rozwiązaniu (flirt z komunistami: to było by z ich punktu widzenia
samobójstwo
polityczne). Także komuniści oficjalnie ogłaszają, iż nowy –
stary rząd nie ma
ich zaufania. Wydaje się, iż na jakiś czas kryzys jest zażegnany.
Wystarczyło
odejście Grossa.
On był najważniejszą
przyczyną
konfliktu wewnątrz koalicji – jego obecności na fotelu premiera
sprzeciwili się
ludowcy i jeszcze gdy Gross (nadal jest szefem socjaldemokracji) był
premierem
ministrowie z Partii Ludowej złożyli dymisję. Przyczyną ich protestu
były
krętactwa premiera. 35 letni polityk nie był bowiem w stanie
wytłumaczyć skąd
pochodziły pieniądze na kupno luksusowego mieszkania w Pradze. Wyszło
także na
jaw, iż jego małżonka prowadzi interesy z właścicielką „salonu
masażu” – która (nota
bene) ma kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. Tego już było dla
chadeków za
wiele. Sęk w tym, iż tego rodzaju
grzeszki są niczym. Gross jeszcze jako minister spraw wewnętrznych
prowadził
działania najprawdopodobniej nielegalne, ale o tym media obecnie nie
wspominają
– afera z mieszkaniem i dziwne znajomości biznesowe jego żony
zupełnie przyćmiły
o wiele istotniejsze przewinienia młodego polityka.
vp. Cepol 25.4.2005
|