logo czesko-polska witryna internetowa

česko-polská internetová stránka

 home | obsah | aktual | kultura | linky |
wybory 2006
cepol 7.6.2006
Czechy

WYBORY 2006

wybory- wyniki, pierwsze reakcje

Zieloni ratują prawicę


Członkowie Partii Zielonych w Czechach coraz głośniej protestują. Nie podoba im się to, iż dziennikarze piszący o ich partii używają przymiotnika „prawicowa”.  Ten ewenement na skalę europejską ma proste uzasadnienie – czeskie media po prostu  zrobiły z zielonych prawicę, ponieważ partia ta przyłączyła się do koalicji konserwatystów i chadeków. Koalicja ta ma się stać rządową, ale czy to się uda – tego na razie nie wie nikt…

Prawicowość zielonych to nie jedyny dziwoląg cechujący tegoroczne wybory parlamentarne
u naszych południowych sąsiadów. Wybory odbyły się w dniach 2. i 3. czerwca i ich wynik zaskoczył wszystkich. Po bardzo konfrontacyjnej kampanii wyborczej, która zdaniem politologów budziła w wyborcach niesmak i zniechęcenie polityką, w Czechach odnotowano niesamowicie wysoką frekwencję wyborczą. Prawie 65 proc., czyli o wiele więcej niż cztery lata temu i oczywiście więcej niż prognozowały (lepiej: prorokowały) ośrodki badania opinii publicznej. Największą niespodzianką jest jednakże wynik, określany jako patowy – do niego jeszcze wrócimy.
Mafia w natarciu

Kampania najpierw była zdominowana tematami ekonomicznymi (podatek liniowy – propozycja prawicowej Obywatelskiej partii demokratycznej – ODS), ale w samej końcówce doszło do eskalacji na skutek ujawnienia tajnego raportu komendanta specjalnej jednostki policyjnej do zwalczania przestępczości zorganizowanej, UOOZ. Raport pułkownika Kubice wywołał szok. Pułkownik w akcie desperacji zwrócił się do komisji parlamentarnej
ds. obrony i bezpieczeństwa twierdząc,  iż organy ścigania nie reagują lub wręcz sabotują jego pracę. Tematem jego sprawozdania była kwestia przenikania mafii do struktur państwowych. Obrady komisji były utajnione, socjaliści z komunistami większością głosów zadecydowali o tym, że w sumie nie ma sprawy. Ale jeden z prawicowych posłów pozostawił teczkę z sprawozdaniem szefa UOOZ przez chwilę na biurku w pobliżu dziennikarzy i treść raportu następnie pojawiła się w mediach. To wręcz wymarzony materiał dla prasy
 – jest w nim wszystko, rzekome pedofilskie skłonności premiera, kontakty czołowych polityków socjalistycznych z zamordowanym przedsiębiorcą mafijnym, korupcja
oraz przymykanie oka na poważne przestępstwa ważnych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości czy ministerstw. Wyszło na jaw, że przeciwko jednostce ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej występują prokuratura i organy ministerstwa spraw wewnętrznych. Zabrano im komputery, teczki, niektórych śledczych podejrzewa się o to,
że w 2003 r. sfałszowali dokumenty, na podstawie których otrzymują …diety.  Dlatego Kubice, niejako w akcie desperacji, zwrócił się do parlamentu, mafia za pośrednictwem organów państwowych skutecznie blokowała jego pracę.

Co najgorsze, rewelacje Kubicego potwierdzały m.in. dziwaczne przecieki z policji,
kiedy to podczas kampanii wyborczej prasa otrzymywała najróżniejszego rodzaju sensacje dotyczące polityków opozycyjnych. Podczas gdy poważne przestępstwa pozostawały poza zainteresowaniem. Premier Parobek pułkownika Kubice określił jako kłamcę i mitomana  będącego na żołdzie opozycji. Siła argumentów szefa UOOZ  nie przekonała lewicowej większości komisji, ale  prokurator krajowy oznajmił, że wszystkie sprawy prowadzone
przez policję, które zostały umorzone, zostaną ponownie zbadane.

Atmosfera zamachu stanu

Kolejny dramat odegrał się po zamknięciu lokali wyborczych. Według wstępnych prognoz wybory suwerennie wygrała opozycyjna Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS)
z przewagą 8 procent nad drugą, dotąd rządową Czeską Partią Socjaldemokratyczną (ČSSD).  W obozie socjalistów panowało przerażenie, ale napięcie rosło wraz z ogłaszanymi rezultatami obliczania głosów przez Urząd Statystyczny, według których to ČSSD prowadziła. Wieczorem było jasne, że wygrała ODS, ale nie pokonała lewicy.  Czesi przeżyli szok -   dotąd większe emocje budził mecz reprezentacji z zespołem Trynidadu i Tobago – ale premier Parobek w chwili, kiedy wydawało się, że jego partia wraz z komunistami dysponuje większością jednego głosu w 200 osobowej niższej izbie parlamentu, wystąpił w telewizji. Oznajmił, że nie uznaje wyników wyborów i w ostrych słowach porównał obecną sytuację
do komunistycznego zamachu stanu z 1948 r. Straszył obywateli niebezpieczeństwem „niebieskiego totalitaryzmu” (niebieski to kolor ODS). „Czuję obowiązek oznajmić,
że demokracja otrzymała twardy cios, który można porównać jedynie do wydarzeń z lutego 1948r „ – grzmiał Parobek.  Te słowa nie pozostawił bez odpowiedzi prezydent Václav Klaus. Wystąpił w telewizji z oświadczeniem, w którym zapewniał, iż nie dopuści by zlekceważono głosy wyborców. Postawę premiera Parobka określiło jako łęki człowieka, który sobie nie poradził z faktem, że przegrał wybory.
Kto wygrał?

Zwycięzcą jest bezsprzecznie prawicowa ODS. Jej wynik 35 proc. głosów to absolutnie najlepszy rezultat wyborczy w historii Republiki Czeskiej. Obywatelscy demokraci przekonali głównie młodych wyborców do swojego pomysłu na państwo – podatek liniowy, minimum państwa, większe swobody. Lecz socjaldemokracja  uzyskała wynik zaledwie o 3 punkty procentowe gorszy! Obywatelscy demokraci pomimo historycznego wyniku nie są w stanie (w ramach proporcjonalnego systemu wyborczego) rządzić sami. Muszą utworzyć rząd koalicyjny – najlepiej większościowy. Pierwszym naturalnym sojusznikiem jest Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna – Czechosłowacka Partia Ludowa (KDU-ČSL). Ludowcy w tych wyborach wiele stracili – także na skutek schizofrenicznej sytuacji ostatniego roku mijającej kadencji. Byli bowiem  z socjalistami i liberałami w rządzie. W ostatnim roku centrowe partie koalicji rządowej odgrywały rolę breloczka do ozdoby, gdyż socjaliści zdecydowaną większość swoich zamierzeń forsowali w parlamencie w sojuszu z komunistami. Za poparcie nagradzali komunistów posadami w organach państwowych – doszło do przełamania pewnego tabu, po 89 r. nie było mowy o tym, by jakiś komunista mógł znaleźć miejsce np. w agencji państwowej. Ale na tym miejscu trzeba zaznaczyć, że komuniści z powodu tej nobilitacji ucierpieli i wyborcy ukarali ich za tę służalczość. Więc ludowcy i komuniści przegrali z tego samego powodu – ich elektorat został w znacznym stopniu przejęty przez partię bardziej jednoznaczne, czyli przez ČSSD  i ODS. Do Izby Poselskiej weszli także Zieloni, których poparł były prezydent Havel. Partia Zielonych tuż przed wyborami musiała sobie poradzić z rozłamem – Parobek otwarcie wspierał powstanie lewicowej frakcji w ramach zielonych, ale przewodniczący zielonych, pragmatyczny polityk Bursík, bezkompromisowo wszystkich „frakcjonistów” po prostu wykreślił z listy wyborczej. W ten sposób zakończył spekulacje czy zieloni będą po wyborach współpracować z socjalistami.

Rola komunistów rośnie i rośnie

Tak naprawdę największą i groźna niespodzianką tegorocznych wyborów nie są wyniki jako takie, ostre słowa Parobka, z których się potem wycofał, czy skala wygranej ODS. Bez echa przeszły bowiem te najgroźniejsze spekulacje – mianowicie to, iż Jiří Parobek bez zająknięcia przymierzał się do ponownego objęcia rządów automatycznie licząc na poparcie komunistów. Dotąd nikt nawet w marzeniach nie dopuszczał myśli, że komunistyczna partia mogłaby oficjalnie i w całej krasie wejść do rządu. Dla szefa socjalistów, którzy solennie wciąż zapewniają, że z komunistami nie będą współpracować, nagle nie ma problemu. Parobek
po prostu widzi 100 foteli, które on razem z komunistami ma. Pozostali – ODS, chadecja
i Zieloni są po prostu na siebie skazani, bo dla tych partii jest jakakolwiek akceptacja komunistów na szczeblu rządowym nie do pomyślenia.

Reformy będą!

Prezydent powierzył misję utworzenia nowego gabinetu Mirkowi Topolánkowi, przew. ODS. Obywatelscy demokraci już uzgodnili z ludowcami i zielonymi zarys współpracy koalicyjnej. Pomimo że koalicja ta dysponuje zaledwie 100 fotelami w Izbie panuje przekonanie, że uda się przeprowadzić nawet istotne reformy – w tym i podatek liniowy! Jeśli rząd utrzyma votum zaufania i koalicja będzie zdyscyplinowana to jest to możliwe. Prawica ma bowiem ogromną przewagę w senacie i swojego prezydenta.

Ten na pierwszy rzut oka beznadziejnie wyglądający remis (100 na 100) da się umiejętnie rozegrać. Niewykluczone, że jeśli Mirek Topolánek wykaże się cierpliwością i sprytem politycznym to może się mu udać więcej niż się wydaje w tej chwili możliwe. Ale scenariusz, że prędzej lub później dojdzie do rozpisania wyborów przedterminowych – chociaż w tej chwili odrzucany – jest także realny.

7.6.2006 Vladimír Petrilák cepol