| wybory- wyniki, pierwsze reakcje |
Zieloni ratują prawicę
Członkowie Partii Zielonych w Czechach coraz głośniej protestują. Nie
podoba im się to, iż dziennikarze piszący o ich partii używają
przymiotnika „prawicowa”. Ten ewenement na skalę
europejską ma proste uzasadnienie – czeskie media po prostu
zrobiły z zielonych prawicę, ponieważ partia ta przyłączyła się do
koalicji konserwatystów i chadeków. Koalicja ta ma się
stać rządową, ale czy to się uda – tego na razie nie wie
nikt…
Prawicowość zielonych to nie jedyny dziwoląg cechujący tegoroczne wybory parlamentarne
u naszych południowych sąsiadów. Wybory odbyły się w dniach 2. i
3. czerwca i ich wynik zaskoczył wszystkich. Po bardzo konfrontacyjnej
kampanii wyborczej, która zdaniem politologów budziła w
wyborcach niesmak i zniechęcenie polityką, w Czechach odnotowano
niesamowicie wysoką frekwencję wyborczą. Prawie 65 proc., czyli o wiele
więcej niż cztery lata temu i oczywiście więcej niż prognozowały
(lepiej: prorokowały) ośrodki badania opinii publicznej. Największą
niespodzianką jest jednakże wynik, określany jako patowy – do
niego jeszcze wrócimy.
Mafia w natarciu
Kampania najpierw była zdominowana tematami ekonomicznymi (podatek
liniowy – propozycja prawicowej Obywatelskiej partii
demokratycznej – ODS), ale w samej końcówce doszło do
eskalacji na skutek ujawnienia tajnego raportu komendanta specjalnej
jednostki policyjnej do zwalczania przestępczości zorganizowanej, UOOZ.
Raport pułkownika Kubice wywołał szok. Pułkownik w akcie desperacji
zwrócił się do komisji parlamentarnej
ds. obrony i bezpieczeństwa twierdząc, iż organy ścigania nie
reagują lub wręcz sabotują jego pracę. Tematem jego sprawozdania była
kwestia przenikania mafii do struktur państwowych. Obrady komisji były
utajnione, socjaliści z komunistami większością głosów
zadecydowali o tym, że w sumie nie ma sprawy. Ale jeden z prawicowych
posłów pozostawił teczkę z sprawozdaniem szefa UOOZ przez chwilę
na biurku w pobliżu dziennikarzy i treść raportu następnie pojawiła się
w mediach. To wręcz wymarzony materiał dla prasy
– jest w nim wszystko, rzekome pedofilskie skłonności
premiera, kontakty czołowych polityków socjalistycznych z
zamordowanym przedsiębiorcą mafijnym, korupcja
oraz przymykanie oka na poważne przestępstwa ważnych przedstawicieli
wymiaru sprawiedliwości czy ministerstw. Wyszło na jaw, że przeciwko
jednostce ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej występują
prokuratura i organy ministerstwa spraw wewnętrznych. Zabrano im
komputery, teczki, niektórych śledczych podejrzewa się o to,
że w 2003 r. sfałszowali dokumenty, na podstawie których
otrzymują …diety. Dlatego Kubice, niejako w akcie
desperacji, zwrócił się do parlamentu, mafia za pośrednictwem
organów państwowych skutecznie blokowała jego pracę.
Co najgorsze, rewelacje Kubicego potwierdzały m.in. dziwaczne przecieki z policji,
kiedy to podczas kampanii wyborczej prasa otrzymywała
najróżniejszego rodzaju sensacje dotyczące polityków
opozycyjnych. Podczas gdy poważne przestępstwa pozostawały poza
zainteresowaniem. Premier Parobek pułkownika Kubice określił jako
kłamcę i mitomana będącego na żołdzie opozycji. Siła
argumentów szefa UOOZ nie przekonała lewicowej większości
komisji, ale prokurator krajowy oznajmił, że wszystkie sprawy
prowadzone
przez policję, które zostały umorzone, zostaną ponownie zbadane.
Atmosfera zamachu stanu
Kolejny dramat odegrał się po zamknięciu lokali wyborczych. Według
wstępnych prognoz wybory suwerennie wygrała opozycyjna Obywatelska
Partia Demokratyczna (ODS)
z przewagą 8 procent nad drugą, dotąd rządową Czeską Partią
Socjaldemokratyczną (ČSSD). W obozie socjalistów panowało
przerażenie, ale napięcie rosło wraz z ogłaszanymi rezultatami
obliczania głosów przez Urząd Statystyczny, według
których to ČSSD prowadziła. Wieczorem było jasne, że wygrała
ODS, ale nie pokonała lewicy. Czesi przeżyli szok -
dotąd większe emocje budził mecz reprezentacji z zespołem Trynidadu i
Tobago – ale premier Parobek w chwili, kiedy wydawało się, że
jego partia wraz z komunistami dysponuje większością jednego głosu w
200 osobowej niższej izbie parlamentu, wystąpił w telewizji. Oznajmił,
że nie uznaje wyników wyborów i w ostrych słowach
porównał obecną sytuację
do komunistycznego zamachu stanu z 1948 r. Straszył obywateli
niebezpieczeństwem „niebieskiego totalitaryzmu” (niebieski
to kolor ODS). „Czuję obowiązek oznajmić,
że demokracja otrzymała twardy cios, który można porównać
jedynie do wydarzeń z lutego 1948r „ – grzmiał
Parobek. Te słowa nie pozostawił bez odpowiedzi prezydent
Václav Klaus. Wystąpił w telewizji z oświadczeniem, w
którym zapewniał, iż nie dopuści by zlekceważono głosy
wyborców. Postawę premiera Parobka określiło jako łęki
człowieka, który sobie nie poradził z faktem, że przegrał wybory.
Kto wygrał?
Zwycięzcą jest bezsprzecznie prawicowa ODS. Jej wynik 35 proc.
głosów to absolutnie najlepszy rezultat wyborczy w historii
Republiki Czeskiej. Obywatelscy demokraci przekonali głównie
młodych wyborców do swojego pomysłu na państwo – podatek
liniowy, minimum państwa, większe swobody. Lecz socjaldemokracja
uzyskała wynik zaledwie o 3 punkty procentowe gorszy! Obywatelscy
demokraci pomimo historycznego wyniku nie są w stanie (w ramach
proporcjonalnego systemu wyborczego) rządzić sami. Muszą utworzyć rząd
koalicyjny – najlepiej większościowy. Pierwszym naturalnym
sojusznikiem jest Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna –
Czechosłowacka Partia Ludowa (KDU-ČSL). Ludowcy w tych wyborach wiele
stracili – także na skutek schizofrenicznej sytuacji ostatniego
roku mijającej kadencji. Byli bowiem z socjalistami i liberałami
w rządzie. W ostatnim roku centrowe partie koalicji rządowej odgrywały
rolę breloczka do ozdoby, gdyż socjaliści zdecydowaną większość swoich
zamierzeń forsowali w parlamencie w sojuszu z komunistami. Za poparcie
nagradzali komunistów posadami w organach państwowych –
doszło do przełamania pewnego tabu, po 89 r. nie było mowy o tym, by
jakiś komunista mógł znaleźć miejsce np. w agencji państwowej.
Ale na tym miejscu trzeba zaznaczyć, że komuniści z powodu tej
nobilitacji ucierpieli i wyborcy ukarali ich za tę służalczość. Więc
ludowcy i komuniści przegrali z tego samego powodu – ich
elektorat został w znacznym stopniu przejęty przez partię bardziej
jednoznaczne, czyli przez ČSSD i ODS. Do Izby Poselskiej weszli
także Zieloni, których poparł były prezydent Havel. Partia
Zielonych tuż przed wyborami musiała sobie poradzić z rozłamem –
Parobek otwarcie wspierał powstanie lewicowej frakcji w ramach
zielonych, ale przewodniczący zielonych, pragmatyczny polityk
Bursík, bezkompromisowo wszystkich
„frakcjonistów” po prostu wykreślił z listy
wyborczej. W ten sposób zakończył spekulacje czy zieloni będą po
wyborach współpracować z socjalistami.
Rola komunistów rośnie i rośnie
Tak naprawdę największą i groźna niespodzianką tegorocznych
wyborów nie są wyniki jako takie, ostre słowa Parobka, z
których się potem wycofał, czy skala wygranej ODS. Bez echa
przeszły bowiem te najgroźniejsze spekulacje – mianowicie to, iż
Jiří Parobek bez zająknięcia przymierzał się do ponownego
objęcia rządów automatycznie licząc na poparcie
komunistów. Dotąd nikt nawet w marzeniach nie dopuszczał myśli,
że komunistyczna partia mogłaby oficjalnie i w całej krasie wejść do
rządu. Dla szefa socjalistów, którzy solennie wciąż
zapewniają, że z komunistami nie będą współpracować, nagle nie
ma problemu. Parobek
po prostu widzi 100 foteli, które on razem z komunistami ma. Pozostali – ODS, chadecja
i Zieloni są po prostu na siebie skazani, bo dla tych partii jest
jakakolwiek akceptacja komunistów na szczeblu rządowym nie do
pomyślenia.
Reformy będą!
Prezydent powierzył misję utworzenia nowego gabinetu Mirkowi
Topolánkowi, przew. ODS. Obywatelscy demokraci już uzgodnili z
ludowcami i zielonymi zarys współpracy koalicyjnej. Pomimo że
koalicja ta dysponuje zaledwie 100 fotelami w Izbie panuje przekonanie,
że uda się przeprowadzić nawet istotne reformy – w tym i podatek
liniowy! Jeśli rząd utrzyma votum zaufania i koalicja będzie
zdyscyplinowana to jest to możliwe. Prawica ma bowiem ogromną przewagę
w senacie i swojego prezydenta.
Ten na pierwszy rzut oka beznadziejnie wyglądający remis (100 na 100)
da się umiejętnie rozegrać. Niewykluczone, że jeśli Mirek
Topolánek wykaże się cierpliwością i sprytem politycznym to może
się mu udać więcej niż się wydaje w tej chwili możliwe. Ale scenariusz,
że prędzej lub później dojdzie do rozpisania wyborów
przedterminowych – chociaż w tej chwili odrzucany – jest
także realny.
7.6.2006 Vladimír Petrilák cepol
|