| sondaż z 22.9.06 |
Jeszcze wrócimy
cepol wrzesień 2006
Trzy miesiące po zamknięciu lokalów wyborczych w Czechach
powstał rząd. Ale nie do końca – gabinet został mianowany przez prezydenta, ministrowie zasiedli za
swoimi biurkami, ale wcale nie jest pewne czy nowy rząd otrzyma wotum zaufania
w parlamencie. Do 30 dni nowy premier musi wystąpić w Izbie Poselskiej z
exposé i uzyskać większość. Dziś w
Pradze prawie nikt nie wierzy w to, że właśnie ten rząd zakończony swoisty stan zawieszenia, który
trwał trzy od początku czerwca. Panuje przekonanie, że tym razem mamy do
czynienia z co najmniej dwumiesięcznym stanem zawieszenia i potem powyborczy
mętlik rozpocznie się od nowa.
Największym problemem nowej władzy wykonawczej jest nie
tylko ta rzeczywistość, iż rząd jest mniejszościowy, lecz również i ta
okoliczność, że w 200 osobowej Izbie Poselskiej (sejmie) może liczyć na
poparcie najwyżej 100 posłów i posłanek.
Trzeciego czerwca zakończyły się wybory parlamentarne, które wygrała
Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) Mirka Topolánka. 4 września Topolánek
został mianowany przez prezydenta Václava Klausa nowym prezesem rady ministrów.
Do tej pory władzę sprawował rząd koalicyjny socjalisty Jiřiego Paroubka.
Sytuacja była konstytucyjnie dwuznaczna gdyż w jego gabinecie było także kilku
ministrów Unii Demokratycznej, stronnictwa które w czerwcowych wyborach w ogóle
nie weszło do parlamentu. Rząd po wyborach przyjmował decyzje wcale nie tylko podtrzymujące
niezbędne funkcje państwa. Minister spraw wewnętrznych np. próbował wprowadzić
w życie rewolucyjną przebudowę specjalnej jednostki policyjnej do zwalczania
przestępczości zorganizowanej. Chciał po prostu zlikwidować komórkę policyjną,
której szef tuż przed wyborami wsławił się niesłychanym oskarżeniem elit
rządzących. Przypomnijmy, że ów szef (Kubice) zwrócił się do parlamentu w akcie
desperacji, w komisji ds. bezpieczeństwa wystąpił z raportem, w którym
twierdził, że mafie wywierają wpływ na polityków rządowych i że dochodzi do
celowego hamowania śledztw policyjnych. Raport ten został ujawniony i prawdopodobnie
w jakimś stopniu przyczynił się do przegranej Socjalistów. Socjalistyczny
minister spraw wewnętrznych więc w akcie zemsty dążył do likwidacji tej
jednostki.
Te oraz inne posunięcia i zamierzenia kończącego swoją
misję rządu wystraszyły niesocjalistycznych
polityków i sprawiły, że ODS zdecydowała się na przyjęcie na swoje barki misji
samobójczej – utworzyła rząd mniejszościowy nie mając zapewnione poparcie, jak
na razie, żadnej innej partii.
Mirek Topolánek otrzymał od prezydenta tuż po wygranych
wyborach misję utworzenia rządu. ODS zaprosiła do współpracy Partie Ludową oraz
Partie Zielonych. Pomimo sporych różnic programowych negocjatorzy opracowali
rozsądny fundament współpracy – umowę, która gwarantowała m.in. wprowadzenie
podatku liniowego. Centroprawicowa trójkoalicja mogła liczyć na 100 mandatów. O
tym, że ta druga setka (socjalistyczno-komunistyczna opozycja) jest monolitem
nie do ruszenia przekonano się wnet – podczas kilku prób wyboru nowego
przewodniczącego Izby Poselskiej lewica po prostu nie przychodziła na
głosowanie i w ten sposób zdyscyplinowanie i skutecznie paraliżowała pracę
parlamentu. Brak nowego marszałka blokował wszelkie prace parlamentu. Dopiero
rozmowy przewodniczących wszystkich partii u prezydenta w sierpniu
przyniosły rozwiązanie tej sytuacji – znaleziono kompromis i następnie
parlament wybrał jednego s drugoplanowych polityków socjalistycznych na
przewodniczącego z zastrzeżeniem, że będzie on pełnił swoją funkcje tymczasowo.
Ta posada ma dla socjalistów strategiczne znaczenie, ponieważ według
Konstytucji po nieudanych dwóch próbach powołania rządu tradycyjną drogą
(prezydent mianuje premiera a ten stara się o wotum zaufania) kolejne rozdanie
należy właśnie do przewodniczącego Izby Poselskiej. Paroubek liczy na to, że to
on ponownie obejmie urząd premiera.
Nie może liczyć na to, że go prezydent powoła, Klaus (sam
honorowy przewodniczący ODS) nic takiego nie obiecał i Konstytucja nie obliguje
go do czegoś takiego. Na czeskiej scenie politycznej nadal bowiem trwa stan ostrej
polaryzacji – po dosyć brutalnej kampanii wyborczej nie doszło do żadnego
uspokojenia.
O atmosferze panującej wśród polityków świadczą wydarzenia
nazywane „Dzień św. Bartłomieja”.
ODS negocjując poparcie dla koalicyjnego rządu nie liczyła
się z jednym – mianowicie z tym, że obietnice polityków nie mają żadnej
wartości. Najpierw prawicę zwodził Paroubek – trójkoalicja poszła na daleko
idące ustępstwa, nawet takie, że w swój program zakomponowała wyborczy dekalog
socjalistów. Wydawało się wręcz, iż program rządowy centro-prawicowego rządu
będzie w dużym stopniu dziełem autorskim opozycyjnych socjalistów – w takim
kierunku szły negocjacje. Ale te się załamały. Czeska Partia
Socjaldemokratyczna chciała więcej.
Trzeba sobie bowiem zdać sprawę, że ta z pozoru niestabilna
sytuacja (100 na 100 w Izbie) rodzi także możliwość powołania rządu, który
będzie praktycznie nie do ruszenia. Jeśli już komuś uda się zdobyć wotum
zaufania to jest wielce nieprawdopodobne, że znajdzie się wymagana większość
potrzebna do obalenia rządu. Szew ODS stawia sprawę uczciwie – w każdej
konstelacji (czy to koalicyjnej czy to mniejszościowej) zapewnia, że jego rząd
będzie gabinetem przejściowym – najpóźniej wiosną następnego roku mają się
odbyć przedterminowe wybory według zmienionej ordynacji wyborczej (nieparzysta
liczba foteli, to minimalny zakres zmian ordynacji). Natomiast Paroubek jest
przekonany, że rządzić można przez całą kadencję.
W trzeciej dekadzie sierpnia idea trójkoalicji (wobec
nieprzejednanego „NIE” socjalistów) już była martwa – ODS negocjowała z
socjalistami poparcie dla swoich rządów mniejszościowych. W dzień przed
zakończeniem rozmów (24. sierpnia, następnego dnia ODS opublikowała szczegółową
wynegocjowaną już umowę z socjalistami świadczącą o tym, że rozmowy były już
sfinalizowane) doszło do zaskakującego zwrotu. Przewodniczący Partii Ludowej,
Miroslav Kalousek, oznajmił, że właśnie
uzgodnił z Paroubkem, że jego ludowcy utworzą na bardzo korzystnych
warunkach dla siebie z socjalistami rząd mniejszościowy. Paroubek będzie
premierem. Kalusek naciskany przez dziennikarzy przyznał, że mniejszościowy
gabinet socjalistów i chadeków liczy na poparcie komunistów. Ta wiadomość –
niczym piorun z czystego nieba – zelektryzowała scenę polityczną. tego się nikt
nie spodziewał a najmniej chyba członkowie Partii Ludowej, ludzie wierzący i
antykomunistyczni w przekonaniach. W ciągu tego dnia nadchodziły wiadomości z
regionów o tym, jak jeden region po drugim wypowiada posłuszeństwo kierownictwu
swej partii. Kolejnego dnia Ludowcy na nadzwyczajnym posiedzeniu kierownictwa
partii odwołali Kalouska i wycofali się
z układu z socjalistami i komunistami.
Te wydarzenia uzmysłowiły ODS, że nie ma na co czekać, że
wszystkie mozliwości są właściiwie wyczerpane – Mirek Topolánek utworzył więc
mniejszościowy szczupły rząd z 15 członkami, z tego 9 ministrów jest z ODS, 6
bezpartyjnych. Pomimo faktu, że zespół ten ma nikłe szanse na powodzenie w
parlamencie i jest nazywany rządem samobójców, Topolánek powołał do niego znane
postacie życia społecznego i politycznego. Szefem dyplomacji został Alexandr Vondra, znany polityk i dyplomat
(pracował w latach 90 w kancelarii prezydenta Havla) zwolennik sojuszu z USA. Ministrem kultury został Petr
Štěpánek wybitny aktor, dziennikarz, emigrant, działacz opozycyjny w czasach
komunistycznych z słynnego rodu aktorskiego. Te i inne nazwiska dowodzą, że
Topolánek ma nadzieję, iż jego rząd dostanie swoją szansę. Najpóźniej na początku października będzie
wiadomo czy jego nadzieje się spełniły.
Vladimír Petrilák
|