logo czesko-polska witryna internetowa

česko-polská internetová stránka

 home | obsah | aktual | kultura | linky |

cepol 9.5.2005
Słowacja

Laboratorium z najniższymi pensjami



Republika Słowacka została okrzyknięta „ Europejskim laboratorium reform”. Taką ocenę sformułowano w dodatku poświęconym Słowacji austriackiej gazety „Die Presse” (16.czerwca 2005 r.). Dziennik zauważył, iż konieczne reformy, o których w Unii Europejskiej jedynie się od lat dyskutuje, Słowacy po prostu zrealizowali i wszystko wskazuje na to, że z powodzeniem. Słowacja przy tym jeszcze w pod koniec lat 90 XX wieku była swoistym dziwolągiem - politycznie zbliżała się w zawrotnym tempie do modelu białoruskiego, gospodarczo przypominała skansen państwowego kapitalizmu z mafią w tle. Państwo po uzyskaniu samodzielności w 1993 r. poszło zupełnie inną drogą, niż Czechy, ponieważ stery przejął Vladimír Mečiar i jego Ruch na Rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS). Antyzachodni, antyrynkowy, nacjonalistyczny i socjalistyczny - taki był HZDS a z nim i Republika Słowacka. Kraj był nękany przez klientelizm (czyli styk polityki z gospodarką), korupcję, gigantyczne bezrobocie (20 proc., w tych czasach Słowacja była na tym gorzej niż Polska) bardziej orientował się w polityce zagranicznej na Rosję,  z własnej woli przegapił pierwszą falę poszerzenia NATO.

Od tej pory wiele się zmieniło - Mečiar i jego HZDS pomimo wyborczego zwycięstwa w 1998 i 2002 r. utracił władzę. Najpierw powstała szeroka koalicja antymečiarowska, premierem w 98 r. został prawicowy polityk Mikuláš Dzurinda, ale jego pierwszy rząd (1998-2002) był prawo-lewym politycznym kalejdoskopem. Gabinet ten niewiele zdziałał w zwalczaniu fatalnych skutków wieloletniej dominacji HZDS, ale udało mu się przestawić tory polityki zagranicznej w zachodnim kierunku. Reformy (podatkowa, emerytalna, zdrowotna, rynku pracy) rzutujące na gospodarkę to zasługa drugiego rządu M.Dzurindy (2002- ?), jednego z najdziwniejszych gabinetów w politycznej historii Słowacji.
Gabinet ten, w przeciwieństwie do tego poprzedniego jest politycznie bardziej spójny, gdyż tworzą go partie centro-prawicowe. Czyli nie ma w nim, jak poprzednio, stronnictw lewicowych. Ale mimo tego jest wewnętrznie bardziej skłócony i Słowacja co chwila przeżywa jakieś mniejsze lub większe polityczne trzęsienie ziemi. Koalicja rządząca już dawno utraciła nawet większość parlamentarną, a na przekór temu rząd dalej trwa, premier przeżywa kolejne głosowania nad wotum nieufności a reformy są dalej przeprowadzane!

Słowacka centroprawica pod wieloma względami przypomina  bardziej polską niż czeską prawicę. Jest rozdrobniona (w Czechach jest tylko jedna licząca się partia prawicowa z 30 proc. poparciem, podczas gdy w Słowacji kilka), skłócona a ideologicznie ciągle w stanie embrionalnym (poza chadeckim Ruchem Chrześcijańsko-Demokratycznym). Ale ma jedną cechę, której dotąd trudno się było dopatrzeć w Polsce - dobrze wyrobiony instynkt samozachowawczy. Instynkt ten to po prostu straszak Vladimira Miara. Jego siła polityczna po dwóch kadencjach spędzonych w opozycji co prawda słabnie, ale nieskuteczne próby postawienia go i jego popleczników przed obliczem wymiaru sprawiedliwości niedwuznacznie pokazują, iż trzeba się z nim ciągle liczyć. Ciekawe jest także i to, że w kuluarach politycznej Bratysławy już prawie wszystkie wróble świergotają o tym, że HZDS to cichy koalicjant Dzurindy. Były premier Mečiar dokonał nieprawdopodobnego zwrotu - jego Ruch na Rzecz Demokratycznej Słowacji poparł koalicję rządzącą podczas referendum o wejściu Słowacji do Unii Europejskiej w 2004 r., co było nie tyle nieoczekiwane i sprzeczne z dotychczasową polityką Ruchu, ale przede wszystkim był to czynnik decydujący o powodzeniu tego plebiscytu, ponieważ zgodnie z słowacką tradycją powinien się był zakończyć totalnym fiaskiem z powodu małej frekwencji. Potem HZDS jeszcze kilkakrotnie niespodziewanie wsparł centro-prawicowy gabinet a sam Mečiar jakby złagodniał w swej retoryce antyrządowej. Wiele wskazuje na to, iż układ ten jest realny i że jest to wynik jakiejś swoistej słowackiej „Drugiej Magdalenki” - czyli, że np. prywatyzatorów z HZDS zapewniono, iż ich majątki zdobyte niekoniecznie zgodnie z prawem zostaną w ich rękach.

Trudno w tej chwili orzec, na ile powyższa teza jest prawdziwa. pewne jest to, że słaba, skłócona i mniejszościowa koalicja rządząca żyje dzięki słabości opozycji parlamentarnej (czyli faktycznej bezczynności HZDS, który to przecież ma najmocniejszy klub parlamentarny) i że reformy idą dalej. Efekty są już odczuwalne. Słowacja zbiła bezrobocie z 20 do poziomu 11 proc. PKB stabilnie się rozwija na przyzwoitym poziomie 5 proc., Słowacja z powodzeniem zdobywa silnych inwestorów zagranicznych, których zapewne najbardziej interesuje tania i wykwalifikowana siła robocza - słowackie pensje należą do najniższych w UE. Są nawet niższe od polskich. Ale rząd z drugiej strony stara się (z powodzeniem) zwabić inwestorów - Austriacy z zazdrością mówią, że ich sąsiad to Detroit Europy Środkowej - ze względu na niesamowity rozwój przemysłu motoryzacyjnego. Ta specjalizacja na jedną gałąź przemysłu kryje w sobie pewne zagrożenia, np. nagły kryzys tylko w tym sektorze może zagrozić stabilności słowackiej gospodarki.

Słowacja dzięki reformom odbija się już od dna. Pod względem bogactwa w ramach  25 państw UE Słowacy zajmują (Eurostat, dane z 36.2005r.) 21 miejsce osiągając PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca na poziomie 52 proc. średniej UE (Łotwa - 43%, Polska - 47%, Estonia - 50%,... Węgry - 61%, Czechy - 72%).  Reformy społeczne mają i swe negatywne oblicze - np. radykalne cięcia w zapomogach socjalnych spowodowały poważne niepokoje w ubiegłym roku. Słowacy narodowości cygańskiej w kilku powiatach na wieść o obniżeniu świadczeń zaczęli po prostu plądrować sklepy - zjawisko przybrało oblicze poważnych zamieszek, które prawicowy premier Dzurinda nie wahał się rozwiązać za pomocą wojska.  Ta postawa obrazuje determinację, z jaką słowacka centro-prawica wzięła się za reformowanie kraju - zamiast łagodzenia ujemnych skutków obcinania świadczeń -  wojsko.  Mniejszościowy gabinet dzięki skutecznej polityce jest nadal w stanie sprawować władzę. Rząd jest wybitnie niepopularny a mimo tego np. główna partia w koalicji - SDKÚ (partia Dzurindy) wygrała wybory do Europarlamentu. W sondażach obecnie prowadzi lewicowy i populistyczny SMER (partia pozaparlamentarna), ale stronnictwa centroprawicowe nadal osiągają poparcie w granicach 10 procent. Czyli mają stabilny elektorat a nie są (jak się wydaje) skazane na klęskę jak AWS.  Warto się uczyć od może mniej doświadczonych, ale sprytniejszych - a takimi Słowacy niewątpliwie są.

napisane dla Gazety Polskiej

Cepol 22.7.05