| |
Parlament
Europejski 28. kwietnia
przegłosował rezolucję wzywającą Republikę Czeską, by ta zlikwidowała
chlewnię
w miejscowości Lety na południu Czech. Czeski premier (nowy)
Jiří Parobek zgadza
się z tym, iż chlewnia powinna zostać zlikwidowana. Natomiast prezydent
Václav
Klaus jest zbulwersowany tym, że Parlament Europejski uzurpuje sobie
prawo
decydowania o czeskiej chlewni. Zdaniem czeskiej głowy państwa
eurodeputowani
nie mają informacji: „o chlewni w Letech głosowało 760
posłów, którzy nawet nie
wiedzą, gdzie Lety są, nie wiedzą, że jest tam chlewnia i nie wiedzą do
czego
co się tam wydarzyło.” Zdaniem Klausa „normalni ludzie
muszą zapytać, co w
europarlamencie ci posłowie w ogóle robią, skoro nie wiedzą, za
co podczas
głosowania podnoszą rękę.”
Z wypowiedzi prezydenta
Czech
wynika, iż chlewnia w miejscowości Lety nie jest zupełnie normalną
chlewnią.
Chlewnia jest w porządku, nie w tym problem, ten tkwi w jej lokalizacji
–
znajduje się bowiem na miejscu, na którym podczas okupacji Czech
w okresie
drugiej wojny światowej znajdował się obóz zbiorczy dla czeskich
Romów
(Cyganów). Według dokumentów zginęło tam 326 osób.
Niemcy
zorganizowali tam najpierw obóz dla robotników, w 1942 r.
obóz przekształcono w
obóz pracy przymusowej dla Cyganów. Nie
był to więc obóz zagłady, nie bez znaczenia jest też fakt, iż
służbę
wartowniczą pełnili tam czescy żandarmi (czeska żandarmeria policyjna
działała
i za czasów niemieckiej okupacji), także komendantem obozu był
Czech (ale
podlegali niemieckiemu dowództwu). Według świadectw czescy
strażnicy byli wobec
Cyganów bezwzględni i warunki panujące w obozie należy określić
jako nieludzkie. Internowano tam 1309
osób
narodowości romskiej, odbyły się dwa transporty do niemieckiego obozu
koncentracyjnego na terenie Polski - Auschwitz-Birkenau
(marzec, kwiecień 1943 r.). Po deportacjach
obóz zlikwidowano. W latach 70 na
tym miejscu zbudowano dużą
chlewnię. W 1995 r. po wielkich debatach i
zabiegach społeczności romskiej zdecydowano i
budowie pomniku ofiarom zagłady Romów. Na niedalekim cmentarzu
znajduje się
tablica upamiętniająca ofiary romskie.
Zdanie
o konieczności
likwidacji chlewni do rezolucji PE przeforsował przedstawiciel Partii
Zielonych
Milan Horáček
(Czech, ale w PE zasiada za niemieckich zielonych), który uważa,
że "z
punktu widzenia praw człowieka, ale i politycznie moralnie i po prostu
po
ludzku się nie godzi, by na miejscu obozu koncentracyjnego w Letach u
Pisku
nadał znajdowała się chlewnia dla prosiąt i będziemy pracowali nad tym,
by została
usunięta i zbudowano tu godny pomnik.” (komentarz,
który udzielił czeskim „Novinkam”29.4.2005).
Czescy przedstawiciele
są zgodni,
iż nie jest godne, by na tym miejscu i nadal funkcjonowała chlewnia,
ale z
drugiej strony problemem jest np. odkupienie terenu – to może
sporo kosztować. Pełnomocnik
czeskiego rządu ds. praw człowieka, Svatopluk Karásek,
który zajmuje się tą
sprawą stwierdził, iż dotychczasowe rozmowy na temat przeprowadzki
chlewni
rozbijały się o sumę, którą by państwo musiało
zapłacić. Konkretnie wspomniał o 800 000
milionach koron czeskich, co jest naprawdę niewyobrażalnie wysoki koszt.
Wspomniana rezolucja PE
dotyczy
szerszego zagadnienia integracji ludności romskiej, ale w Czechach
zauważono
przede wszystkim wątek obozu w Letach. Jest to kwestia bolesna i
niełatwa. Czescy Romowie od wielu lat
domagają się, by
miejscu temu nadano specjalny charakter, z drugiej strony jest
zaniepokojenie
miejscowej ludności (istnieje petycja przeciwko likwidacji chlewni z
1998 r. –
1 000 podpisów), że utracą miejsca pracy. A w końcu
niezdolność państwa do
załatwienia sprawy (ze względu na wysokie koszty). Za przegłosowaniem
rezolucji
głosowało 497 posłów, przeciw było 25 (głównie
czeskich),30 wstrzymało się od
głosu.
Cepol 29.4.2005
|