 |
Rada
Narodowa (parlament) 11 maja
uchwaliła projekt tzw. Konstytucji europejskiej. 116 posłów było za, przeciw
zaledwie 27, 4 wstrzymało się od głosu.
W Słowacji nie odbyła się właściwie żadna debata publiczna w tej
sprawie. Większość
partii politycznych była za tym, by decyzję o przyjęciu lub odrzuceniu
pozostawić politykom. Za tym, by naród nie głosował w
referendum, przemawiał
także i ten argument, że dotychczas plebiscyty słowackie kończyły się
zazwyczaj
fiaskiem z powodu małej frekwencji,
przez co było po prostu nieważne. Istniała uzasadniona obawa, że także
i to
referendum nie zachęciłoby wyborców do urn. Udało się to
wprawdzie rok temu w
kwestii przystąpienia do UE, o czym Słowacy decydowali w referendum,
ale był to
rezultat zmasowanej kampanii, która sporo kosztowała.
O
tym, iż poparcie parlamentu dla
konstytucji było tak spore, zadecydowała postawa byłego premiera
Vladimíra Mečiara i jego opozycyjnego Ruchu na Rzecz
Demokratycznej
Słowacji (HZDS – najliczniejszy klub parlamentarny), ten
bezwarunkowo poparł
idee eurokonstuytucji.
Słowacja jest ósmym państwem, które
ratyfikowało ten dokument.
Jedynymi przeciwnikami eurokonstytucji w słowackim parlamencie
są chadecy (Ruch Chrześcijańsko Demokratyczny – partia rządowa)
oraz komuniści (opozycja)–
te dwie partie były też za tym, by odbyło się referendum. Sporym
zaskoczeniem
jest stanowisko Mečiara,
który w czasach gdy był premierem kwestionował słowackie parcie
na Zachód (UE i
NATO) preferując sojusz z Rosją. Były premier oświadczył, iż jest
zwolennikiem Stanów Zjednoczonych
Europy, które nadejdą do
10 lat. Ongiś zwolennik suwerenności Republiki Słowackiej (autor
„aksamitnego
rozwodu” z Czechami w 1993 r.) teraz przekonywał, iż wejście
Słowacji do UE
oraz akceptacja dla konstytucji nie oznacza utratę suwerenności, raczej
przynosi korzyści.
Cepol 11.5.2005
|