Piłkarskie mistrzostwa Europy 2004

home

mecz Niemcy

mecz Holandia

mecz Łotwa

 

 

 

Dwie minuty, które wstrząsnęły Danią

Czesi pokazali klasę, wygrali czwarty z rzędu mecz i to bez utraty bramki. Reprezentacja Czech została ostatnim półfinalistą piłkarskich mistrzostw Europy. W spotkaniu ćwierćfinałowym rozgromiła Danię 3:0 (0:0).

Czesi nie chcieli dopuścić do sytuacji, jaka miała miejsce w każdym ich poprzednim meczu, gdy pierwsi tracili bramkę, a potem musieli odrabiać straty. Wprawdzie wszystkie wcześniejsze spotkania wygrali, ale w meczu z Danią postanowili zrealizować inny scenariusz. W pierwszych dziesięciu minutach pięć razy strzelali na bramkę rywali, podczas gdy Duńczycy ani razu.image Baroš

Najbliżej zdobycia gola Czesi byli w 3. i 13. minucie. Najpierw Pavel Nedvěd wykonywał rzut wolny z dużej odległości, jednak mocno uderzona piłka został złapana przez duńskiego bramkarza. Potem z kilkunastu metrów Duńczyków próbował zaskoczyć Tomáš Galásek, ale tym razem strzał minął minimalnie duńską bramkę.

Po kilku następnych minutach inicjatywa przeszła na stronę Duńczyków, którzy coraz więcej akcji rozgrywali na połowie Czechów. Czesi zaczęli się gubić, a rywale coraz częściej konstruowali akcje na ich polu karnym. Za każdym razem brakowało jednak skutecznego wykończenia akcji podopiecznych Mortena Olsena.
Druga połowa 
Od początku drugiej połowy Czesi znów rzucili do przodu wszystkie swoje siły. W 49. minucie szybka wymiana podań zakończyła się rzutem rożnym, który wykonywał Poborský. Wcześniejsze dośrodkowania tego zawodnika z narożnika boiska trafiały do duńskich obrońców, ale tym razem piłka poszybowała wprost na głowę Jana Kollera. Najwyższy piłkarz turnieju nie miał problemów z celnym uderzeniem i Czesi prowadzili 1:0.

Po tej bramce mecz zrobił się znacznie ciekawszy, a Czesi coraz bardziej przypominali zespół, który efektownie wygrał trzy poprzednie mecze. Strata bramki zmusiła Duńczyków do odkrycia się i większego zaangażowania w atak. Taki styl gry bardzo odpowiadał grającej z minuty na minutę coraz lepiej drużynie Czech. W ciągu dwóch minut za sprawą Milana Baroša (na obrazku) nasi południowi sąsiedzi dosłownie "znokautowali" rywali.

W 63. minucie po podaniu od Poborsky'ego Baroš wyszedł na pozycję sam na sam z duńskim bramkarzem i ze stoickim spokojem przelobował Thomasa Soerensena. Po następnym dwóch minutach Duńczycy już wiedzieli, jak będzie data odlotu na ich biletach lotniczych. Całkowicie rozmontowana duńska obrona popełniła kolejny błąd, pozwalając precyzyjnie dograć Nedvědowi piłkę do Baroša, który po raz drugi w tym meczu trafił do bramki rywali.

Po strzeleniu trzeciego gola Czesi dali Duńczykom więcej swobody. Piłkarze Martena Olsena nie zrezygnowali z walki, chcąc zdobyć przynajmniej honorową bramkę. Dwukrotnie bliski tego był Peter Madsen, który wszedł na boisko w drugiej połowie. Wysiłki te nie przynosiły jednak efektu i konto bramkowe Czechów po raz pierwszy w tych mistrzostwach pozostało już do końca czyste.

Czechy - Dania 3:0 (0:0) 
Bramki: Jan Koller (49 min.), Milan Baroš (63 i 65 min.)

Czechy: 1-Čech - 13-Jiránek (39 min. - 2-Grygera), 21-Ujfalusi, 5-Bolf (64 min. - 22-Rozehnal), 6-Jankulovski - 8-Poborský, 4-Galásek, 10-Rosický, 11-Nedvěd - 15-Baroš (70 min. - 18-Heinz), 9-Koller

Dania: 1-Soerensen - 6-Helveg, 4-Laursen, 3-Henriksen, 2-Bogelund - 17-Poulsen, 14-Claus Jensen (70 min. - 21-Madsen), 7-Gravesen - 8-Gronkjaer (78 min. - 19-Rommedahl), 9-Tomasson, 10-Joergensen (85 min. - 23-Loevenkrands)

Sędzia: Walentin Iwanow (Rosja)

Statystyki meczu:
Bramki: 3-0
Strzały: 13-11
Strzały celne: 5-1
Strzały niecelne: 6-6
Strzały zablokowane: 2-4
Faule: 20-15
Rzuty rożne: 7-4
Posiadanie piłki: 42% - 58%
na podstawie PAP/ŁW/27 czerwca 2004 22:35 cepol

Piłkarskie mistrzostwa Europy 2004


PAP/28 czerwca 2004 15:04


Czeskie media: "Bum, bum, bum! I mamy medal"

"Bum! Bum! Bum! I mamy medal!" - tak relację ze zwycięskiego meczu czeskiej drużyny, która pokonując 3:0 Duńczyków zakwalifikowała się do półfinału rozgrywanych w Portugalii ME, zatytułował w poniedziałek największy czeski dziennik "Mladá Fronta Dnes".


"Baroš jest geniuszem" - napisał w reakcji z meczu dziennik "Právo".

I czescy komentatorzy, i eksperci relacjonujący lub oceniający mecze mistrzostw podkreślają wspaniałą atmosferę w drużynie i panujący w niej "duch zespołowy". Kibice, którzy na wielkim ekranie na rynku Starego Miasta w Pradze oglądali mecz z Duńczykami skandowali, co prawda, nazwiska zdobywcy dwóch bramek - Milana Baroša i trenera Karla Bruecknera, ale wielką owację zakończyli okrzykiem "Hoši, děkujeme!", czyli "Chłopcy, dziękujemy".

Porównywany przez czeskie media do "bombardującego myśliwca" Baroš, który z pięcioma trafieniami otwiera listę najlepszych strzelców tegorocznego Euro powiedział po meczu, że decydująca dla ostatecznego zwycięstwa okazałą się bramka, jaką po centrze Karla Poborskiego zdobył - na 1:0 - nazywany czeskim King-Kongiem (przez kolegów z reprezentacji przezywany Dino - od dinozaura) Jan Koller. "Rozstrzygnął Dino. Duńczycy później otwarli grę i ja już miałem o wiele łatwiej" - powiedział skromnie Baroš.

Pytany, czy uda mu się pokonać strzelecki rekord Michela Platiniego z mistrzostw w 1984 roku (9 bramek) Milan Baroš powiedział całkiem otwarcie, że o wiele bardziej niż rekordu pragnie mistrzowskiego tytułu. "Przeżywam najlepsze chwile swej piłkarskiej kariery i najlepsze chwile w swym życiu" - dodał.

Przypominający legendarnego Kazimierza Górskiego selekcjoner czeskiej reprezentacji - Karel Brueckner (skromny, małomówny, oszczędny w okazywaniu emocji) w wypowiedzi dla prestiżowego dziennika "Lidové Noviny" powiedział, że mecz z Duńczykami nie był tak widowiskowy jak z Holandią, ale "to jest play off i ma swoje prawa".

Brueckner przyznał, że Czechom pomógł fakt, że kluczowi gracze (m.in. Pavel Nedvěd) nie grali w meczu z Niemcami i mogli lepiej zregenerować siły. "Mecz z Danią był na granicy twardości i wytrzymałości" - dodał.