Prawica w Czechach na rozdrożu?
cepol 18.12.2008 Czeska prawica
stanęła na rozdrożu, po sromotnie przegranych wyborach uzupełniających do
senatu i wyborach do sejmików wojewódzkich (o pogromie prawicy) wielu
zwolenników prawicy pytało: „co dalej?”.
Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS)
Mirka Topolánka nadal rządzi, koalicja rządowa (wraz z ludowcami i
zielonymi) przetrwała kolejne ataki lewicy, ale jej byt jest bezustannie
zagrożony. W sondażach obecnie
opozycyjni socjaliści gromią ODS i pozostałe ugrupowania. Według najnowszego
sondażu ośrodka CVVM na socjalistów
zamierza głosować przeszło 44 procent wyborców, podczas gdy ODS może liczyć
zaledwie na 27 procent. Socjalistom
preferencje wzrastają, prawicy spadają.
Uwzględniając fakt, iż komuniści cieszą się 14 procentowym poparciem
można przypuszczać, iż po następnych wyborach w Czechach stery władzy przejmie lewica. O ile się
prawica nie opamięta…
Prezydent Václav Klaus, jeden z twórców czeskiej
transformacji, na ostatnim grudniowym
kongresie ODS zrezygnował z członkostwa i honorowego przewodnictwa partii. W parlamencie trwa swoisty pat – ratyfikacja
Traktatu Lizbońskiego przez Izbę Poselską została przesunięta na luty
następnego roku, ponieważ prawica wciąż
walczy o to, by przyjęcie tego zasadniczego traktatu było uwarunkowane zgodą
parlamentu na amerykańską bazę radarową rozlokowaną w Czechach.
Grudniowy kongres ODS odbywał się więc w bardzo napiętej
sytuacji. Mirek Topolánek obronił
wprawdzie pozycję przewodniczącego, ale los partii jest niepewny. Kontrkandydat
obecnego premiera, praski burmistrz Pavel Bém, nie przekonał delegatów do swej
wizji prawicowej polityki. Bém, jak wiadomo, to
człowiek Klausa i ostro sprzeciwił się obecnej polityce Topolánka
proponując, by ODS jednoznacznie i stanowczo sprzeciwiła się ratyfikacji
Traktatu Lizbońskiego. Wybory przegrał, ale widać było, że jego pozycja nie
jest znów taka słaba. Jak na razie praski burmistrz pojechał zdobywać szczyty
Antarktydy (jest z zamiłowania himalaistą) i niewiadomo jakie będą jego kolejne
posunięcia.
Na grudniowy kongres ODS nie wpuszczono przedstawicieli
CEP (Center for Economics and Politics,
think tank konserwatywnej prawicy, tej bliższej Kausowi) i to też należy
odebrać jako sygnał rozłamu. Szef CEPu, młody prawicowy polityk Petr Mach (30 lat), publicznie
oświadczył, iż rozważa powołanie nowej partii prawicowej. Organizacja ta ma
sympatie prezydenta i licznych ekonomistów oraz polityków, znana jest z
organizowania konferencji, wydawania publikacji. Brak jej struktur i finansów.
Mach konkretne zarysy nowej partii ma zaprezentować w
styczniu 2009 roku, na razie wiadomo jedynie to, że nazwa nowego ugrupowania
może brzmieć „Wolni” i że w komitecie założycielskim znajdą się byli i obecni
członkowie ODS, w tym kilka posłów. Z polityki publikacyjnej i profilu
konferencji organizowanych przez CEP wynika, że orientacja tego ugrupowania
będzie konserwatywno-liberalna, eurorealistyczna, prowolnościowa.
Obok tej inicjatywy istnieją jeszcze dwie kolejne.
Za jedną stoi Vladimír Železný, były szef
pierwszej czeskiej telewizji prywatnej NOVA, obecnie eurodeputowany.
Kontrowersyjny, ale poglądowo wyrazisty polityk również zdecydowany przeciwnik
obecnego kształtu integracji
europejskiej, współpracuje podobno z irlandzkim miliarderem Declanem
Ganleyem, „twórcą „irlandzkiego „NIE” w referendum dot. przyjęcia Traktatu
Lizbońskiego. Ma powstać ogólnoeuropejska partia Libertas, zrzeszająca
zwolenników Europy ojczyzn, suwerennych państw. Liebrtas.cz poza nazwiskiem Železnego – jak dotąd – nie ma
żadnej innej znanej twarzy, trudno więc orzec na ile projekt ten jest naprawdę
traktowany poważnie.
Istnieje jeszcze trzeci zalążek nowej prawicy – tworzy go
były członek ODS (do 1994 roku), politolog Petr
Havlík. Twierdzi, że zwróciła się do niego grupa ludzi (ze świata polityki,
przedsiębiorczości i sztuki) marząca o tym, by powstała nowa siła, z nowymi
twarzami, czyli coś, co ma ludziom przywrócić wiarę w sens polityki, coś, co
nie będzie się kojarzyło z dotychczasowym establishmentem. Havlík, który ma zdolności organizacyjne
(kiedyś współtworzył ODS) start ugrupowania zapowiada na wiosnę 2009.
Zdaniem politologów na czeskiej scenie politycznej jest
jeszcze miejsce dla nowej partii, szczególnie w obliczu zawodu, jaki wyborców
sprawiła ODS. Partia Topolánka jest dla części elektoratu (nie tylko dla
V.Klausa, P.Macha czy V.Železnego)
zbyt mało prawicowa, zbyt mało prorynkowa, zbyt mało stanowcza w realizacji
polityki konserwatywnej.
Jeśli ODS przegra bitwę o tarczę antyrakietową i
bezwarunkowo zaakceptuje Traktat Lizboński to jest bardziej niż pewne, że obecnie niewyraźne tendencje, ale już
istniejące, zmierzające do powołania konkurencyjnej prawicy się
urzeczywistnią. Oczywiście, trzy
projekty to jak na dziesięciomilionowe Czechy za dużo, należy się spodziewać,
że dojdzie do jakiegoś kompromisu – konsolidacji.
Politycznie najmocniejszym ośrodkiem jest oczywiście Hrad
(prezydent), który w dotychczasowych uwagach ogrywa najwyżej rolę ideologiczną
lub inspirującą, ale nie można liczyć na to, że Václav Klaus będzie się tylko biernie przyglądał rozwojowi wydarzeń,
tym bardziej, że od stycznia następnego roku stanie się on jednym z najbardziej
widocznych polityków w Unii Europejskiej. W styczniu Czechy przejmą od Francji
prezydencję w UE.
Losy Traktatu, bazy antyrakietowej, zmierzania
integracyjnego, ale również losy tzw. Pakietu klimatycznego (Klaus słynie z
walki z teorią globalnego ocieplenia) będą stanowiły istotne tło dla
krystalizowania się nurtu, który może się przeistoczyć w nową siłę na czeskiej
scenie politycznej. Prezydencja spowoduje, że ODS będzie w niezwykle
kłopotliwej sytuacji i będzie ponownie zmuszona dokonać wyboru pomiędzy tzw. realizmem politycznym i wartościami,
które ma zapisane w programie.
Czesi słyną ze swojego pragmatyzmu, ale widzimy, że granica
pomiędzy dobrze rozumianym pragmatyzmem i utylitaryzmem jest zbyt cienka. W
czeskiej historii nieraz źle pojmowany pragmatyzm doprowadził do tragedii.
Obecnie mamy do czynienia ze zderzeniem realistycznej polityki Topolánka i ideologicznej
postawy Klausa, który pozostaje wierny ideom, które głosi. ODS na skutek swej
polityki przegrywa wybory i traci poparcie swoich tradycyjnych wyborców. Klaus
z kolei staje się coraz bardziej znienawidzony przez elity polityczne Europy,
co dobitnie pokazało spotkanie z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego 6.
grudnia na Hradzie.
Już sam fakt publicznego ogłoszenia założenia nowych partii
w Czechach należy traktować jako posunięcie odważne, nawet radykalne. Takie
zamiary w kraju, w którym kształt sceny politycznej jest ustabilizowany od
połowy lat 90. zeszłego wieku, świadczą
o tym, że sytuacja naprawdę dojrzała do nowych rozwiązań. Zwycięski marsz
lewicy (komuniści wracają do władzy – na razie w sejmikach wojewódzkich) zmusza
nie tylko do myślenia, ale też do czynów. Co te czyny przyniosą, jakie będą –
zobaczymy najprawdopodobniej już wiosną.
cepol
|